Wiele osób, które miały kontakt z Zieloną Wróżką wracały do niej w miarę możliwości najczęściej kiedy było to możliwe. Pewnie wiele zespołów chciałoby cieszyć się choćby połową popularności tego trunku, a jeden z nich przyjął nawet od niego nazwę. Chodzi mi o młodą grupę z Tarnowskich Gór znaną jako Absynth.
Pierwszy konkretny materiał zespołu to EP-ka pt. Serce Dzwonu złożona z trzech utworów, które łącznie oferują około dwunastu minut muzyki. Nie jest to imponująca długość, bo słyszałem materiały singlowe dłuższe od tej EP-ki, ale ten nieomal kwadrans wystarcza by wstępnie zapoznać się z głównym przesłaniem zespołu i z jego umiejętnościami technicznymi.
Absynth to zespół, który gra na pograniczu nowoczesnego rocka z odczuwalnymi wpływami metalu i elektroniki. Nie ma w muzyce tego zespołu jakiegoś dominującego elementu, który mógłby stanowić bazę do zaszufladkowania grupy w konkretnym gatunku. W zespole panuje chyba pełna swoboda w konstruowaniu muzyki, wytyczona inspiracjami osadzonymi głęboko w podświadomości muzyków.
W oprawie instrumentalnej Absynth na pierwsze linie wysuwają się perkusja Sebastiana Idzika i gitara Marcina Kędzierskiego, a wszystkie brudne dźwięki skutecznie oczyszcza bas Tomasza Zawiślaka, czasami też przejmując autonomiczne partie (np. w utworze Serce Dzwonu). Wracając jeszcze do pary Idzik – Kędzierski to o ile perkusja tego pierwszego brzmi solidnie i nie odstaje od sprawdzonych standardów, o tyle solówki Kędzierskiego zdają się wychodzić ze sztywnych ram poruszając się w kierunku gitarowego szaleństwa.
Smaku tej rockowej mieszance dodają elektroniczno-klawiszowe wstawki Remigiusza Idzika. Zresztą trudno tu mówić o “wstawkach”, bo są to długie, oddychające własnym życiem linie jak choćby te otwierające Serce Dzwonu czy Wędrowca. Potwierdza to odcięcie muzyki grupy od korzennego rocka, pchając ją raczej w stronę nowych tonów.
Na wyraźnego lidera zespołu wyrasta Łukasz Loskot, młody wokalista i tekściarz grupy. Jeśli chodzi o wokale to są one barwione lekką chrypką i wyśpiewywane w zależności od nastroju utworu: albo z odpowiednim dynamitem, albo na wolniejszym tempie. Jednak przy moim pierwszym kontakcie z grupą w pierwszym rzędzie w pamięć nie wpadły mi wcale ani wokale Loskota, ani nie krótki gościnny występ Romana Kostrzewskiego przy tytułowym utworze, ani nawet nie oprawa instrumentalna, a… teksty.
Trudno jednoznacznie interpretować wartości liryczne Absynth. Słuchaczy, którzy będą chcieli zapoznać się z twórczością grupy warto uprzedzić, że na podstawie liryków grupy mogą dowiedzieć się m.in. o tym kto postrzelił Jana Pawła II, kto zastrzelił Kennedy’ego i kto skosił WTC. Absynth na pewno od strony lirycznej będzie zwracał na siebie uwagę. Prowokacje tekstowe i empatyczna pułapka są do muzyki zespołu przemycone z największą starannością.
Myślę, że pełną werifikację możliwości grupy dałaby płyta długogrająca. Absynth to zespół, który zwraca na siebie uwagę łącząc instrumentalną finezję z rzemiosłem dodatkowo przyprawiając to bardzo pikantnymi tekstami. Panowie są na najlepszej drodze by utoczyć trochę krwi z tzw. polskiego rynku muzycznego. (Robert Bronson).
adres do strony:
http://arktyka.wordpress.com/2010/01/10/absynth-serce-dzwonu-ep/
